Czym zawinił prezydent?
Wiele wskazuje, że w Kraśniku rozpoczęła się kampania wyborcza do samorządu. Są tacy, którzy uważają, że w mieście rządzonym przez polityków i sympatyków Platformy Obywatelskiej kampania nie kończy się nigdy, gdyż dzień po wyborach samorządowych myśli się i prowadzi już przygotowania do kolejnej.
Zastępca burmistrza miasta, Jacek Dul, referując na sesji w dniu 25 lutego zmiany w budżecie miasta na rok 2010, uzasadnił pojawianie się nowych środków, które zostaną przeznaczone na inwestycje w mocno zaniedbywanej do tej pory, przez rządzącą w Kraśniku koalicję PO-SLD, dzielnicy lubelskiej miasta. Środki pochodzą z prywatyzacji KPEC i nie zostały wykorzystane w roku 2009 przez wspólnoty mieszkaniowe na działania termomodernizacyjne. Zmiany ustawowe nie pozwalają w roku bieżącym wykorzystywać środków publicznych na ten sam cel. Mieszkańcy budynków, którzy chcieli ocieplać je w roku 2010 czują się wręcz oszukani przez władze miasta. Takie nastroje w roku wyborczym nie są na rękę rządzącej ekipie.
Jak podkreślił na sesji bliski współpracownik P. Czubińskiego: "Pan Burmistrz miał nadzieję, że prezydent nie podpisze ustawy zakazującej dofinansowania wspólnot".
Przypisanie odpowiedzialności prezydentowi jest nieuzasadnione i pachnie brudną kampanią wyborczą. Zmiany obowiązującego w Polsce prawa są przecież udziałem największej partii w obu izbach parlamentu, którą jest Platforma Obywatelska. Pamiętamy, jak zachowują się politycy PO w chwili wetowania ustaw przez Lecha Kaczyńskiego. Przypisywanie winy prezydentowi RP ociera się więc o polityczną schizofrenię.
Zastępca burmistrza miasta, Jacek Dul, referując na sesji w dniu 25 lutego zmiany w budżecie miasta na rok 2010, uzasadnił pojawianie się nowych środków, które zostaną przeznaczone na inwestycje w mocno zaniedbywanej do tej pory, przez rządzącą w Kraśniku koalicję PO-SLD, dzielnicy lubelskiej miasta. Środki pochodzą z prywatyzacji KPEC i nie zostały wykorzystane w roku 2009 przez wspólnoty mieszkaniowe na działania termomodernizacyjne. Zmiany ustawowe nie pozwalają w roku bieżącym wykorzystywać środków publicznych na ten sam cel. Mieszkańcy budynków, którzy chcieli ocieplać je w roku 2010 czują się wręcz oszukani przez władze miasta. Takie nastroje w roku wyborczym nie są na rękę rządzącej ekipie.
Jak podkreślił na sesji bliski współpracownik P. Czubińskiego: "Pan Burmistrz miał nadzieję, że prezydent nie podpisze ustawy zakazującej dofinansowania wspólnot".
Przypisanie odpowiedzialności prezydentowi jest nieuzasadnione i pachnie brudną kampanią wyborczą. Zmiany obowiązującego w Polsce prawa są przecież udziałem największej partii w obu izbach parlamentu, którą jest Platforma Obywatelska. Pamiętamy, jak zachowują się politycy PO w chwili wetowania ustaw przez Lecha Kaczyńskiego. Przypisywanie winy prezydentowi RP ociera się więc o polityczną schizofrenię.







